• Nowa technologia firmy Qualcomm da telefonom „kopa” już w połowie roku.

    Jeśli męczy Cię czekanie na to, aż wreszcie naładuje się telefon – ratunek nadchodzi.

    Z drobnymi problemami, superszybkie ładowanie Qualcomm’a, zwane Quick Charge 4 zadebiutuje wraz z nowymi telefonami w połowie bieżącego roku.

    Qualcomm twierdzi, że Quick Charge 4 jest najszybszą technologią baterii. Może naładować 50% baterii w mniej niż 15 min, lub dać dość „soku” na 5 godzin rozmów w 5 minut ładowania.

    Nowa technologia ładowania jest około 20% szybsza niż jej poprzednik Quich Charge 3, który znajduje się w wielu telefonach od Sony, LG, HTC i Motoroli.

    Wyniki Qualcomm’a oparte są na szybkim ładowaniu baterii o pojemności 2750 miliampero-godzin. Zauważyć należy, że wiele współczesnych smatfonów posiada baterie o pojemności przekraczającej 3000 mAh.

    Szybkie ładowanie jest krokiem w kierunku rozwiązania problemu krótkiego czasu działania telefonów, będącego uciążliwością dla wielu użytkowników smartfonów.

    Quick Charge 4 działa ze złączem USB Typu C, które potrafi dostarczyć więcej mocy przez kabel aby telefon naładować szybciej. Poprawki programowe również pomagają tej technologii stać się lepszą niż tradycyjne metody ładowania.

    Quick Charge 4 było zapowiedziane w listopadzie wraz z premierą procesora Snapdragon 835. Zaskakująco, niektóre nowe telefony z procesorem Snapdragon 835, jak Sony Xperia XZ Premium posiadają starsze rozwiązanie Quick Charge 3.

    Nowy Galaxy S8 od Samsunga, który również posiada procesor Snapdragon 835, posiada obie technologie ładowania: po kablu oraz bezprzewodową, od Samsunga, nie Quick Charge Qualcomm’a.

    Qualcomm odmówił podania konkretnych nazw telefonów które posiadać będą technologie Quick Charge 4. Powszechną wśród producentów smartfonów praktyką jest ujawnianie takich informacje wraz ze specyfikacją telefonu tuż przed premierą lub też nie ujawniać ich wcale. Według danych Qualcomm’a ponad 600 milionów wyprodukowanych już urządzeń posiada technologię Quick.Charge 2 lub 3.

  • Windows 10 Creators Update

     

     FAQ: Wszystko co potrzebujesz wiedzieć:

    Podążając śladami ostatniej sierpniowej aktualizacji Windows 10, aktualizacja „Creators Update” poprawia i uaktualnia rdzeń Windows 10 podczas jednoczesnego używania przydatnych, zupełnie nowych funkcji.

    Chociaż obszerny, kompleksowy przegląd PC World zawiera szczegółowy opis odświeżonego systemu operacyjnego Microsoft, oto szersze spojrzenie na to, co trzeba wiedzieć o aktualizacji „Creators Update”.

    Jak ją pobrać?

    Po prostu siedzieć i czekać. Aktualizacja Windows „Creators Update” rozpoczęła się dla powszechnego odbiorcy 11 kwietnia, za pośrednictwem standardowego procesu aktualizacji Windows, zupełnie podobnie jak wszelkie inne aktualizacje Windows 10. Nie ma możliwości, żeby użytkownicy domowych komputerów zrezygnowali i pominęli aktualizacje.

    To oczywiście niekoniecznie oznacza, że otrzymasz ją dzisiaj. Ostatnia aktualizacja trwała około czterech miesięcy, zanim trafiła do 80 % użytkowników Windows 10. Microsoft zapewnia pierwszeństwo nowym komputerom z optymalnymi parametrami dla Windows 10. Jeśli jesteś niecierpliwy, możesz uruchomić ręczną instalację aktualizacji „Creators Update” przy użyciu asystenta aktualizacji Microsoft. Choć Microsoft sam odradza tę metodę.

    Więc w czym rzecz?

    Microsoft publikuje dwie główne aktualizacje Windows 10 w roku, a aktualizacja „Creators Update” jest pierwszą z nich.

    Obejmuje kilka bardzo przydatnych zmian pod względem jakości, takich jak: lepsze ustawienia prywatności, łatwiejszy proces konfiguracji oraz dostosowanie użyteczności do różnych ustawień i funkcji za pośrednictwem systemu operacyjnego. Aktualizacja Creatora zawiera także pakiety nowych gadżetów, z których najbardziej widoczna jest aplikacja Paint 3D, natywne streamowanie gier, tryb gry, który poprawia ich wydajność oraz usprawnienia przeglądarki Edge dla obsługi e-booków i Netflix. Motywy są lepsze niż kiedykolwiek wcześniej.

    Super! Czyli jest wciąż za darmo, tak?

    Bezpłatna aktualizacja pakietu dla Windows 10 wygasła dawno temu, jeśli więc wciąż posiadasz Windows XP, 7, 8, konieczne będzie zakupienie świeżej kopii Windows 10, zanim zrobisz aktualizację Creatora. Wyniesie to 120 $ dla Windows 10 Home, albo 190 $ dla lepszej wersji Windows 10 Pro.

    Jakieś haczyki?

    Nieszczególnie. Chociaż w aktualizacjach Windows 10 Creator brakuje wiele obiecanych nowości, Microsoft obiecuje, że pojawią się one w październikowej aktualizacji.

    Rzeczywistość wirtualna oraz możliwość tworzenia 3D to dwa główne filary aktualizacji Creator- zresztą do nich odnosi się również sama nazwa. Jednak poza nową aplikacją Paint 3D, cechy te są w dużej mierze niezasadne. Aplikacja the ballyhooed My People została raptem bardzo delikatnie zmodyfikowana. Nie udało się również przetransferować danych za pomocą Cortany z jednego urządzenia na inne. Nie została wskazana również data rozpoczęcia sprzedaży szeroko reklamowanego Windows VR, którego wartość szacowana jest na $300.

    Lekka wpadka, jasne. Ale jeśli zignorujesz to czego nie ma i skupisz się na tym co jest, znajdziesz wiele ciekawych rzeczy.

     

     

  • Microsoft odstawia Windows Vistę raz na zawsze.

     
    Po 11 kwietnia 2017 Microsoft nie będzie więcej wspierał Windows Vista,  żadnych nowych aktualizacji bezpieczeństwa, żadnych poprawek, bezpłatnych lub płatnych opcji wsparcia czy nawet techniczną aktualizacją online. (Główne wsparcie Visty wygasło w 2012r.) Podobnie jak zrobiono z Windows XP, Microsoft przeniósł się na lepsze, zaraz po tym, gdy zdecydował o wspieraniu Visty. Jednak jak zauważył Microsoft, kontynuowanie wspierania starego systemu operacyjnego oznacza przyjęcie ryzyka, a to ryzyko stanie się jeszcze większe po ostatecznym terminie. Czas Visty już dawno minął a brak jakichkolwiek przyszłych aktualizacji oznacza, że każdy istniejący problem nigdy nie zostanie zdiagnozowany i naprawiony.

    Pocieszające jest jednak to, że tylko garstka użytkowników komputerów będzie musiała się przestawić. Według NetMarketShare, udział Windows Vista utrzymywał się na poziomie ponad 2 % jeszcze dwa lata temu, w marcu 2015r. Dziś, jest to poziom ok 0,78%, ok 1,65% należy do Windows8. Pewien odsetek użytkowników Windows w zasadzie niczym się nie martwi. Jakkolwiek udział w rynku Microsoft XP utrzymuje się na poziomie 8 % mimo, że wsparcie dla tego systemu operacyjnego wygasło w kwietniu 2014r.

    Vista nigdy nie była jednym z najpopularniejszych systemów operacyjnych Microsoft, choć recenzenci PC World dawali mu pozytywną opinię. Niedogodności takie jak kontrola dostępu użytkowników czy Digital Rights Management (Cyfrowe Zarządzanie Prawami) odegrały istotną rolę w przyspieszeniu przyjęcia jego następcy- Windows 7- chociaż gadżety Visty były z całą pewnością przyjemne. Nawiasem mówiąc rozszerzona wersja wsparcia dla Windows 7 wygasa w styczniu 2020r.

    Naturalnie, Microsoft ma nadzieję, że użytkownicy Visty, przeniosą się na Windows 10. Microsoft oferuje nawet migracyjny program operacyjny Laplink  za połowę ceny, $14,95. Najważniejsze jest przeniesienie Visty na nowocześniejszy system operacyjny.

    Vista nigdy nie była systemem bezpiecznym, a ryzyko, że niektóre strony wykradają Twoje maile oraz informacje z kont bankowych, jest wysoko prawdziwe. Czas ruszyć z miejsca!

  • Ataki na MS Word

    Ataki przy użyciu wiadomości email wykorzystują lukę zabezpieczeń programu Microsoft WORD od miesięcy.

     

    Ataki hakerów wiadomościami email wykorzystują lukę zabezpieczeń programu Microsoft WORD od miesięcy by zarazić komputery złośliwym malware.

    Pierwszy raport na temat ataków nadszedł w piątek od wydawcy antywirusa McAfee gdy ich dział analityczno – badawczy napotkał podejrzane pliki WORD’a dzień wcześniej. Okazało się, że niebezpieczne pliki wykorzystują lukę zabezpieczeń obecną we wszystkich wersjach Microsoft Office, włączając w to najnowszy Office 2016 działający na Windowsie 10.

     

    Luka związana jest z technologią Microsoft OLE umożliwiającą programowi Microsoft Office osadzania linków do innych dokumentów oraz obiektów wewnątrz dokumentu. Kiedy zarażony dokument użyty w atakach zostanie otworzony, ściąga on z zewnętrznych serwerów plik HTA (aplikacja HTML), który zawiera złośliwy skrypt VBScript. Plik HTA ukrywa się pod postacią pliku RTF (rodzaj pliku tekstowego) i jest automatycznie uruchamiany.

     

    Udany atak zamyka dokument – przynętę WORD’a i uruchamia nowy, informujący ofiarę o zarażeniu. W tym momencie w tle malware jest już zainstalowany na komputerze ofiary.

     

    Przeszukując swe rejestry, dział analityczno-badawczy McAfee wykrył ślady aktywności złośliwych dokumentów WORD sięgający końca stycznia bieżącego roku.

     

    Według FireEye, złośliwe dokumenty WORD’a rozsyłane są jako załączniki wiadomości email. Firma nie ujawniła przykładów odnalezionych załączników, ale podejrzewa się, że luka ta jak do tej pory zebrała niewielkie żniwo.

     

    Wszystko może się zmienić, gdyż Microsoft nie pokusił się jak do tej pory o skomentowanie zagrożenia, jak również nie ujawnił planów załatania luki w najbliższych aktualizacjach bezpieczeństwa swego oprogramowania.

     

    Obie firmy, McAfee, oraz FireEye, zwróciły uwagę, że zagrożenie może ominąć większość zabezpieczeń zawartych w Windowsie, gdyż jest to raczej błąd logiczny, nie błąd programistyczny.

     

    W międzyczasie użytkownicy komputerów powinni zwrócić szczególną uwagę na załączniki otrzymywane w wiadomościach email od nie znanych nadawców oraz włączyć w pakiecie Office Widok Chroniony – może on uchronić przed zarażeniem.